czwartek, 31 sierpnia 2017

Książka dobra na koniec wakacji, ''Królowa cieni'' - Sarah J. Maas

OPIS ZAWIERA SPOJLERY Z POPRZEDNICH CZĘŚCI
Calaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Ale dość tego. Nadszedł czas zemsty. Wraca  do Adarlanu, by zemścić się na tych, którzy skrzywdzili jej bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim, by chronić tych, którzy jej pozostali. Przed nią zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Jej przeciwnicy mają po swojej stronie mroczne siły, a Aelin w Adarlanie pozbawiona jest swojej magii, która pozwala jej władać ogniem. Może jednak liczyć na swoich towarzyszy - kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana - walecznego księcia - wojownika Fae, jej carranama, bratnią duszę - do którego zaczyna żywić coraz bardziej płomienne uczucia.
KONIEC SPOJLERÓW
Cześć Kochani! 
Miałam zrobić podsumowanie miesiąca, ale muszę je przesunąć o kilka dni, bo nie zrecenzowałam wszystkich książek przeczytanych w sierpniu. Do tego jestem w połowie bardzo ciekawej opowieści, a chcę ją dodać do stosika wakacyjnego, więc podsumowanie będzie za kilka dni dobrze?
A wracając do tematów ważniejszych...
Dzisiaj recenzja 4. części cyklu  autorstwa pani Maas. Pewnie większość z Was pamięta moje zachwyty nad Dziedzictwem ognia,  ale już na starcie powiem Wam, że ta recenzja będzie trochę inna (i krótsza). Zapraszam! :D

                                                                                      Kategoria: fantasy
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros

W recenzjach Szklanego tronu,  Korony w mroku  i Dziedzictwa ognia  wystarczająco dużo paplałam o tym jak trafiłam na ten cykl i że przez miłość do Chaola, a potem Rowana musiałam czytać następne części. Podobnie było z Królową cieni,  sięgnęłam po nią ze względu na niemalże doskonałą poprzednią część i mój wyjazd do Niemiec. Wiecie długa droga, trzeba coś czytać, bo się zwariuje... 
''Dzięki Tobie chce mi się żyć (...) - rzekła cicho - Nie przetrwać czy istnieć. Żyć''
 W całym cyklu dzieje się bardzo dużo, dlatego też akcja nie zwalnia, lecz toczy się miarowym, wartkim tempem. W Królowej cieni  wydarzenia skupiają się wokół bohaterów, którzy nie mają do końca ze sobą styczności. Jeden rozdział jest o Dorianie, który przebywa w zamku, drugi o Calaenie, a następny o Manon i sabacie czarownic. To czy takie ''skakanie'' po wydarzeniach nam się spodoba zależy tylko i wyłącznie od upodobań. Mi najbardziej podobał się główny wątek o życiu Calaeny, chociaż bywała ona bardziej irytująca niż w poprzednich tomach. A jak już jesteśmy przy irytacji, wyobraźcie sobie moją minę, kiedy coś się dzieje, kończy się rozdział i zaczyna historia o sabacie czarownic, za którym nie przepadałam... Złość mnie przepełniała i chciałam jak najszybciej przeczytać o tej płaszczyźnie, rozpocząć nowy rozdział i znowu żyć z Calaeną. 

Fabuła tej pozycji jest dobrze zbudowana. Mimo, że praktycznie co rozdział słyszymy coś, co nami wstrząsa to tym bardziej widać, że książka została bardzo dobrze przemyślana. Według mnie Królowa cieni jest odrobinkę zbyt rozwleczona, ale wybaczam to autorce za postać Rowana, którego uwielbiam. Dobra, czekałam na to zbliżenie jego i Calaeny i się zawiodłam... Jak czytaliście to wiecie o co chodzi, jak nie to uzbrójcie się w cierpliwość...

''- Dlaczego płaczesz?
 - Płaczę - Aelin pociągnęła nosem - bo śmierdzisz tak bardzo, że oczy mi łzawią.''
W recenzji 3. tomu powiedziałam wystarczająco o bohaterach, więc dzisiaj omijam ten temat. Calaena wybitnie mnie irytowała, ale nie aż tak żeby ją znielubić. Chaol stracił w moich oczach, Dorian był w porządku. Lysandra i Aedion to postacie na plus. Rowan genialny! <3 #TeamRowan

Podsumowując, Królowa cieni  chwilami mnie nudziła i oceniam ją na troszkę gorszą od poprzedniego tomu. Oczywiście przygody Calaeny są bardzo barwne i emocjonujące, więc polecam tą książkę osobom, którym spodobała się tematyka innych części. Wydanie oczywiście cudo, mapka jest na prawdę dobrym pomysłem. Ukłony w stronę wydawnictwa, które jak zwykle wykonało dobrą robotę. Nawet włosy bohaterki zostały przedstawione jako ścięte, zgodnie z treścią. :)

Tytuł oryginału: Queen of Shadows
Data wydania: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 848
Ocena treści: 7/10
Ocena wydania: 9/10 


ZA EGZEMPLARZ RECENZENCKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU UROBOROS! <3
DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE TEJ RECENZJI! 
Buziaki
StormWind 

wtorek, 29 sierpnia 2017

Lepszy film czy książka? ''Ponad wszystko'' Nicola Yoon

Moja choroba jest bardzo rzadka. Mówiąc krótko - mam alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jestem uwięziona w domu. Kontaktują się ze mną wyłącznie mama i moja pielęgniarka. Pewnego dnia wyglądam przez okno i widzę... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Nasze spojrzenia się spotykają. Obserwuję go z oddali. Już wiem, że moje życie właśnie się zmieniło. Nieodwracalnie. I wiem, że to będzie katastrofa. 
Cześć kochani! 
To już końcówka wakacji? Kto płacze? Ja bardzo... W roku szkolnym nie będę miała aż tyle czasu na czytanie dobrych książek, bo ich miejsce zajmą podręczniki, a one nie mają uczuć.. Ale cóż! Cieszmy się chwilą! 
***
Dzisiaj mam dla Was recenzję książki, o której mówili wszyscy (oprócz mnie). Doczekała się ona ekranizacji w tym roku, dzięki czemu  została jeszcze bardziej rozpowszechniona i podbiła wiele serc. Ale co wyszło lepiej? Książka? A może film? O tym w poście! Zapraszam!
Kategoria: literatura młodzieżowa
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Ilustracje: David Yoon
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
O książce tej słyszałam wiele pozytywnych opinii profesjonalnych recenzentów i mojej przyjaciółki, którą już na starcie pozdrawiam.
Niestety zanim przeczytałam tą lekturę, obejrzałam film.  Mleko się rozlało... Bardzo rzadko oglądam ekranizację przed tym jak w łapki wpadnie mi dana pozycja. Jestem zwolenniczką zasady ''najpierw książka, potem film''. W tym wypadku było inaczej, ponieważ nie planowałam przeczytania tej pozycji, a siostra po prostu zaciągnęła mnie do kina.
Film bardzo mi się spodobał, więc postanowiłam że mimo obejrzenia go, sięgnę po lekturę i porównam ją z ekranizacją. Dlatego też bardzo dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu za podesłanie mi tej pozycji. :)
''Nie można przewidzieć przyszłości. Jak się okazuje przeszłości też nie można przewidzieć. Czas płynie w dwóch kierunkach - do przodu i do tyłu - a to, co dzieje się teraz, wpływa na oba.''
Zacznę od wydania książki, ponieważ w tym wypadku jest bardzo istotne. Pamiętacie Love, Rosie  autorstwa C. Ahern i sposób w jaki zostało ono napisane? Listy, wiadomości... W lekturze pani Yoon mamy do czynienia nie tylko z ''normalną'' narracją, ale też z właśnie takimi wiadomościami oraz genialnymi rysunkami. Wszystko to jeszcze bardziej nakręca akcję i powoduje miłą jednodniową przygodę z książką. Można by powiedzieć nawet jednowieczorową, bo Ponad wszystko pochłania się z szybkością upływu zaledwie jednego zachodu słońca.

Fabuła i pomysł na książkę są z całą pewnością nietuzinkowe, bo bardzo często spotykam się w literaturze młodzieżowej z klasycznymi problemami nastolatków, a w tej powieści wyczuwa się od razu inny pomysł autorki. Czy słyszeliście kiedykolwiek historię o dziewczynie, która jest chora, nie wychodzi z domy, ale mimo to nie ma depresji, nie narzeka i co najważniejsze - chce żyć? Ja nie. Dlatego była to dla mnie genialna przygoda z czymś ''nowym''.
''- Jesteś inny niż sądziłam - wymyka mi się (...)                                                                                      - Wiem. Seksowniejszy prawda? W porządku, możesz to powiedzieć na głos. (...)                                - Jakim cudem nosisz ze sobą tak wielkie i ciężkie ego?                                                                        - To dzięki mięśniom.''
      BOHATEROWIE:
MADELINE, już wcześniej pisałam  ta bohaterka jest jak najbardziej na plus. Mimo swojej choroby stara się żyć i przede wszystkim, nie boi się. Oczywiście z miłością i spojrzeniem przez okno na chłopaka wiąże się możliwość zatrzymania akcji serca, ale mimo to Maddy decyduje się być otwartą. Może to głupota, szaleństwo, ale z cała pewnością też odwaga. Dzięki postaci Madeline autorka podkreśla wagę życia, przyjaźni, miłości, dotyku czy samego zdrowia... czyli wszystkiego, czego zwykły śmiertelnik zazwyczaj nie docenia. Póki mamy wszystko nie widzimy tego. A gdyby tak przewrócił się domek z kart? Jak byście zareagowali na chorobę i zakaz opuszczania domu?
OLLY, ubiera się na czarno, jest wysoki i niesamowicie przystojny, do tego bardzo zabawny, miły i odkąd dostrzega Madeline to oka z niej nie spuszcza. A przecież mógłby mieć inną dziewczynę... Ideał faceta z wyglądu i charakteru. Określa Maddy jako ''zabawną, inteligentną i śliczną'' w tej dokładnie kolejności, na prawdę da się lubić tego chłopaka i chociaż w książce mamy za mało jego gadania to wypowiedzi tego bohatera nie jeden raz powodowały uśmiech na mojej buźce. :)

Może ta historia przypomina Wam płaczliwe Gwiazd naszych wina,  ale to bardzo mylne skojarzenie, ponieważ zarówno wydarzenia jak i wszystko inne jest w innym i bardziej ''pozytywnym'' stylu. 

Podsumowując, bardzo, ale to bardzo polecam na koniec lata i odstresowanie się przed szkołą! <3 
A jeśli chodzi o film to również go rekomenduję i kłaniam się aktorom, reżyserowi oraz każdemu kto coś wniósł do tej ekranizacji, bo jest zrobiona na bardzo wysokim poziomie. 
Książkę oceniam na troszeczkę, minimalnie lepszą od filmu, ale to pewnie dlatego, że jestem książkoholiczką i kocham ten zapach papieru....
Tytuł oryginału: Everything, Everything
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 328
Ocena treści: 8/10
Ocena wydania: 10/10
ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI BARDZO DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU DOLNOŚLĄSKIEMU
DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE TEJ RECENZJI! 
Buziaki, 
StormWind



sobota, 26 sierpnia 2017

A gdyby oprócz słońca był jego cień? ''Cień i kość'' - Leigh Bardugo

Ravka, niegdyś potężna i dumna, jest dziś otoczona przez wrogów i rozdarta przez Fałdę Cienia: pasmo nieprzeniknionej ciemności, w której czają się przerażające potwory. Niespodziewanie pojawia się nadzieja: samotna, młodziutka uciekinierka jest kimś więcej niż się wydaje... 
Alina Starkow nigdy w niczym nie była dobra. Kiedy jednak pułk, z którym podróżuje przez Fałdę, zostaje zaatakowany, a jej najlepszy przyjaciel Mal odnosi ciężkie rany, Alina musi coś zrobić. Odkrywa w sobie uśpioną moc, która ratuje Malowi życie - moc, która może okazać się kluczem do wyzwolenia wyniszczonego przez wojnę kraju. 
Potęga ma jednak swoją cenę.
Przemocą oderwana od wszystkiego, co jej znane, Alina trafia na dwór królewski, aby uczyć się na Griszę, członkinię władającej magią elity pod wodzą tajemniczego Darklinga.
Heej Kochani!
Piszę tą recenzję bardzo późno, boli mnie strasznie głowa, ale skończyłam własnie Cień i kość  i przecież muszę się z Wami podzielić wrażeniami!
Zapraszam na recenzję książki mianowanej jedną z najlepszych młodzieżowych fantasy ostatnich lat. Zobaczymy czy aby na pewno jest tak dobra...
Kategoria: fantasy
Tłumaczenie: Anna Pochłódka-Wątorek
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ale najpierw krótka opowieść o tym jak książka trafiła w moje łapki. O Leigh Bardugo słyszałam już dawno temu i w planach miałam bardzo wysoko ocenianą Szóstkę wron. I na planach się skończyło... lecz ostatnio po zarejestrowaniu się na stronie papierowemotyle,pl (którą bardzo serdecznie polecam!) zdobyłam Cień i kość w rozdaniu, więc jeszcze raz dziękuję za ten egzemplarz!
Jeśli chodzi o ogólne wrażenia to książka jest dobra, akcja wciąga, klimaty są idealne dla miłośników fantastyki, wydanie jest genialne! Więc uważam tą lekturę za dobrą. :)
''Nie ma nic złego w byciu jaszczurką. Chyba że ktoś się urodził, by być jastrzębiem''
 Akcja, jest okay, ale (ja zawsze coś znajdę) nie jest jakaś powalająco szybka. Ta książka jest dobra, niedoskonała, ale fajna. Rozumiecie o co mi chodzi? Z akcją jest podobnie, toczy się swoim raz szybkim (koniec książki) raz wolnym tempem.

Fabuła jest przemyślana i cały świat skomponowany przez autorkę ciekawy. Sam język użyty w powieści, ravczański został zainspirowany rosyjskim i mongolskim. Dla mnie to bardzo, ale to bardzo wielki plus, bo kocham Rosję i czytało się to niebiańsko. Wreszcie jakaś autorka ma tak bardzo nietuzinkowy styl jak uwielbiana przeze mnie Tehereh Mafi. Ukłony należą się także pani, która przetłumaczyła książkę na język polski, ponieważ podeszła pod to bardzo profesjonalnie. Przykładem jest słowo ''kvas'', którego nie zapisano jako ''kwas''. Genialne!
''-Nie jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie chcą mnie zabić                                                           -Naprawdę? Ja już prawie nie zwracam na to uwagi.'' 
                                                                                 BOHATEROWIE:
ALINA, nieco denerwująca główna bohaterka, ale nie winię jej za strach i niezdecydowanie, bo przecież każdy ma jakieś wady, a postacie wyidealizowane są przereklamowane. Jest inna, nie jakaś piękna, ale skromna i oczywiście nie pasuje do reszty. 
MAL, najlepszy przyjaciel Aliny, odważny i na prawdę fajny bohater. Przyznam Wam, że średnio lubię tych pozytywnych, ale Mala da się po prostu lubić. Nie zostanie moim mężem, ale jest ''w porządku''.
DARLING, ten typ bad boya, który Storm bardzo uwielbia, oczywiście przesączony złem i wszystkim co najgorsze. Totalnie niepozytywny, ale przecież tacy bohaterowie nas pociągają prawda? Ja jestem zdecydowanie na ''tak'', szkoda że nie miał aż tak ciętego języczka jak Warner z Dotyku Julii wcześniej już wspomnianej Tehereh Mafi i że było go tak mało, ale dla niego jestem w stanie kontynuować trylogię Grisza.  <3
''Problem z pragnieniem polega na tym, że przez nie jesteśmy słabi''
Cień i kość to dobra książka jak najbardziej w moich klimatach. Język tej książki to arcydzieło, a wydanie ahhh powtarzam się wybaczcie... wydanie mnie urzekło! Ta mapka wow! Genialna! Pierwszy raz ktoś docenił mój ulubiony język, rosyjski i poczułam jego nutkę w książce! DZIĘKUJĘ! 




                                                                         Tytuł oryginału: Shadow and Bone
                                                                             Data wydania: 19 czerwca 2013 
                                                                                         Liczba stron: 380
Ocena treści: 7/10
Ocena wydania: 10/10
                               ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA KSIĄŻKI BARDZO DZIĘKUJĘ STRONIE PAPIEROWEMOTYLE.PL
                                                                DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE RECENZJI! 
                                                                                                                                                    Do następnego, 
                                                                                                                                                         StormWind

czwartek, 24 sierpnia 2017

Jestem hejterem Book Tag

Hej Kochani! 
Uwaga uwaga na moim blogu nie było żadnego Tagu od bardzo, ale to bardzo długiego czasu. Z odsieczom przybyła mi Weronika z bloga weruczyta, ponieważ to od niej ''pożyczyłam'' ten Tag. Cóż... zapraszam do czytania! ''I niech los zawsze wam sprzyja!... 


1. Co ja czytam - książka z błędami logicznymi.

O jezuniu pierwsze pytanie a ja leżę już.. Szczerze powiedziawszy to nie czytałam takiej książki, no może Stary człowiek i morze E. Hemingwaya jest odrobinkę nielogiczny, a zakończenie Wiernej autorstwa V. Roth to niezrozumiana przeze mnie masakra, ale z takimi typowymi błędami się nie spotkałam. Ey to dobrze czy nie?





2. A ta/ ten tu czego - książka z irytującym głównym bohaterem.

Allie z Wybranych  C. J. Daugherty, najgorsza bohaterka wszech czasów, niezdecydowana i OKROPNA! Ona przez 4. tomy książki nie wie którego chłopaka wybrać i tkwi w tym trójkącie!!! Nie wiem jak jest w 5. części, bo ją sobie odpuściłam, ale pewnie szału nie ma... TA SERIA TO DRAMAT, a bohaterka przebija wszystkie inne.





3. Grafomania - powieść z denerwującym stylem autorki: denne dialogi, nudne opisy lub po prostu słaby warsztat.

Na myśl przyszły mi od razu Delirium  i 7 razy dziś,  obie L. Oliver, styl tej autorki jest po prostu denny, nudny i zbyt ''rozwleczony''. Zdecydowanie jestem na ''nie''.







4. No i po o to było?  - drugi tom, który nie dorównywał pierwszemu.

Mogłabym oczywiście wymienić Zbuntowaną  V. Roth, ale wspominałam już o trylogii Niezgodna.  Zdecydowanie Elita  K. Cass pozostaje daleko w tyle w porównaniu z Rywalkami.  Za dużo tam trójkąta miłosnego... Wszędzie te trójkąty ehh...





5. Schowaj ten czerwony dywan - książka niezasłużenie  popularna.

Już tłumaczę to zestawienie... Po pierwsze Pięćdziesiąt twarzy Greya  E. L. James tą książkę zna KAŻDY, a przecież nie jest jakaś wybitna!
A jeśli chodzi o Ostatnie życzenie A. Sapkowskiego to ją również wszyscy znają i czytając ją miałam nadzieję, że będzie chociaż w połowie tak dobra jak Igrzyska śmierci S. Collins, nie była... Była okay, ale nie jakaś genialna, a to takie książki powinny być popularne żeby nagrodzić autorów i ich fenomen...

6. Tak złe, że aż dobre - quality read.
Zazwyczaj jestem zdecydowana jeśli chodzi o to co myślę o książce, więc nie odpowiem na to pytanie, bo nie czytałam czegoś złego i dobrego na raz.



7. Dobranoc, pchły na noc - książka nad którą można zasnąć.

Czepiam się L. Oliver wybaczcie, ale nad Paniką  serio można zasnąć... Właśnie się zastanawiam dlaczego ja przeczytałam od tej pani tyle książek. :o
Okay a teraz mnie zabiją fani Darów Anioła,  ale dla mnie Miasto kości  było na prawdę nudne... Wybaczcie...







8. A to co, farba się wylała? - brzydka, irytująca okładka.

Serialowa okładka 13 powodów  J. Ashera to DRAMAT, a teraz jest w każdym sklepie... O wiele bardziej mi się podoba ta pierwotna, ale też szału nie ma.







9. No i gdzie ten suspens? - książka do bólu przewidywalna.

Ugly Love  i Hopeless  C. Hoover... Mam nadzieję, że fani tej autorki mi przebaczą, ale każdemu może się coś nie podobać, a te książki są przewidywalne i to BARDZO!






10. Depczesz mi po odciskach - rzeczy, których nie lubię w książkowym świecie. 
TRÓJKĄTY MIŁOSNE, niezdecydowanie głównych bohaterek, nuda, przewidywalność i brak akcji.

***
Jeśli macie ochotę zrobić ten tag, to czujcie się nominowani! 
Koniecznie napiszcie jak Wam się spodobały moje odpowiedzi i czy znacie te tytuły! 
Dziękuję za uwagę! <3
Do następnego! 
Buziaki, 
StormWind

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Najlepszy romans wszech czasów - ''After. Płomień pod moją skórą'' A. Tood

Życie Tessy może podzielić na to, co zdarzyło się przed poznaniem Hardina i na to, co zdarzyło się później.
Kiedy Tessa zaczyna studia, jej życie wydaje się idealnie poukładane: chce spełnić marzenia o pracy w wydawnictwie i jak najszybciej połączyć się z ukochanym Noah, który czeka na nią w rodzinnym mieście.
Ale spotkanie Hardina, który wydaje się być jej całkowitym przeciwieństwem, wywróci jej życie do góry nogami. Hardin jest arogancki, zbuntowany i w niczym nie przypomina troskliwego Noah . Ale to on budzi w Tessie uczucia, jakich dotąd nie zaznała.
Cześć Kochani! 
Jestem skromną czytelniczką fantastyki i przyznam szczerze, że rzadko sięgam po inne gatunki, ale ostatnio... Sama nie wiem co mnie wzięło, że sięgnęłam po After.  Może to te pozytywne opinie, może wakacje i więcej czasu, a może napis na okładce ''Największy fenomen książkowy tego roku! Powieść, która doczekała się miliarda odsłon w serwisie Wattpad''? Sama nie wiem, ale zapraszam Was na recenzję pierwszego tomu cyklu autorstwa Anny Todd!

Kategoria: literatura młodzieżowa/ romans
Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy
Wydawnictwo: Znak
O tym jak trafiła w moje łapki ta książka właściwie Wam powiedziałam. Pewnego dnia po prostu zmęczona idealną fantastyką (nie wiem jak to możliwe) chciałam przeczytać coś ''innego''. Jeśli chodzi o to jakim sposobem After trafiło do mojej biblioteczki to powodem była wyprzedaż w Matrasie już jakiś czas temu. 4 tomy za 80 złotych kuszące prawda? Jestem książkoholiczką więc gdy zobaczyłam tą cenę rzuciłam się z książkami do kasy pytając ''Czy to jakiś żart?'', płacąc i szybko wychodząc, żeby nie usłyszeć ''Proszę pani, to jednak pomyłka''. Hah dokładnie tak było...

''-Kocham cię. - Jego słowa działają na mnie tak samo jak za pierwszym i za dwudziestym razem.
-Ja ciebie też - mówię, a on marszczy brwi.
-Nie mów też.
-Co? Dlaczego?
-Nie wiem... To brzmi tak, jakbyś się tylko ze mną zgadzała. (...)
-Kocham cię - deklaruję a on podnosi wzrok. Jego oczy łagodnieją, gdy delikatnie przyciska wargi do moich''
Dobra wróćmy do początków After.  Nie wie o tym każdy ale A. Tood, czyli Imaginator1D napisała najpierw ff o 1D, potem zmieniło się to w After  książkowe... Jezu ja na prawdę nie lubię 1D... Nie to co moja przyjaciółka, którą pozdrawiam. :*
Powiem Wam, że czytając książkę wcale nie odczułam tego ff dawnego. Fakt Hardin Styles, Harry Styles podobne, ale chyba na tym koniec? Nie jestem znawczynią ff, więc mi wybaczcie...

Ogólnie historia zbudowana jest prosto, dobra dziewczynka poznaje złego bad boya i wiecie, sprzeczność charakterów... Przyznam Wam, że mi się to akurat podobało. Może i jest to pospolita bajeczka o niezwykłej miłości, ale jest według mnie ciekawa i wciągająca.  Akcja rozwija się szybko, więc chociaż After  ma ponad 600 stron to można ją szybko przeczytać. Jedynym problemem jest zakończenie, które złamało mi serce i spowodowało kaca książkowego... Ehh
''Najlepsze w czytaniu jest to, że uciekasz ze swojego życia, możesz przeżyć setki, a nawet tysiące innych żyć.''
                                                                                       BOHATEROWIE:
TESSA, fajna bohaterka, na początku spokojna, ale potem jak się pewnie sami domyślacie przeżywa przemianę. Przyznam Wam, że sama się z nią utożsamiam, bo życie zmienia ludzi. Słabości zmieniają się w siłę itd... Tessa nie jest to typową, odważną Katniss (takich bohaterek mam po dziurki w nosie, chociaż Igrzyska kocham), więc jest to jej wielka zaleta.
HARDIN, very bad boy, kolejny ideał, który wciskają nam autorzy, a potem zawodzimy się w normalnym życiu... Ehh. Hardin ma tatuaże, słucha metalu (jak ja awh), jest typowym macho... Super co nie? Szkoda, że na koniec łamie mi serce...
NOAH, bee a fuuj, miły, spokojny, czy są kobiety, które lubią takich facetów?  Ten bohater to ludzkie wyobrażenie nudy i chyba lepiej by było gdyby zamiast być w tej książce poszedł na garniturową wyprzedaż...


O After  ludzie mówią różnie, że to ''romans z piekła rodem'', oraz że ta książka ''ocieka seksem'' i Kochani to wszystko prawda, więc odradzam After  osobom, które czegoś takiego ewidentnie nie lubią. Reszta ma drogę wolną, bo to na prawdę dobra książka i warta przeczytania.

Tytuł oryginału: After
Data wydania: 26 stycznia 2015
Liczba stron: 632

Ocena treści: 10/10 
Ocena wydania: 9/10
A czy przeczytam następną część? OCZYWIŚCIE! Ale jeszcze nie teraz, muszę troszkę naczytać się fantastyki... 
DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE RECENZJI! 
***
A wy czytaliście After. Płomień pod moją skórą?  Co o niej myślicie? 
A może przeczytaliście całą serię lub macie ją dopiero w planach? 
Do zobaczenia w komentarzach! 
Buziaki, 
StormWind :*

piątek, 18 sierpnia 2017

Ta książka rozpala mrok, ''Dziedzictwo ognia''-Sarah J. Maas

            UWAGA! Opis zawiera SPOJLERY z poprzednich części!
Pokonana Calaena może myśleć tylko o tym, jak pomścić śmierć przyjaciółki. Jako Królewska Obrończyni zobowiązana jest do służby władcy, ale to nie powstrzyma jej przed wymierzeniem sprawiedliwości. Ryzykując życie, Chaol, kapitan Królewskiej Gwardii, wysyła Calaenę do Wendlyn, by trzymać ją daleko od dworu. Nie wie, że to właśnie Wendlyn będzie miejscem, w którym zabójczyni zmierzy się ze swoimi najmroczniejszymi tajemnicami. Jeśli wyjdzie z tej próby zwycięsko, stanie się największym zagrożeniem dla Adarlanu. 
                                              KONIEC SPOJLERÓW!
                                                           ***
Hejjj słoneczka! <3 
Witam Was już w kolejnej recenzji książki autorstwa Sarah J. Maas... Tym razem weźmiemy pod lupę trzeci tom, który rozpala ciemność... Czy jest to na tyle dobra seria żeby czytać ją dalej? O tym w recenzji, zapraszam! :D 
                                                                     
                                                                                     Kategoria: fantasy
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros

Przyznam Wam, że piszę tą recenzję po przeczytaniu już 4. tomu, a Dziedzictwo ognia  to przecież tom 3. Oto dowód jak bardzo wciąga ta seria. Na samym początku muszę Wam wspomnieć, że ostatnia recenzja, gdzie zachwycałam się Koroną w mroku  to nic w porównaniu z moją miłością do tej części...
Oczywiście powody przeczytania tej książki były 3, a mianowicie: zachwyt drugim tomem, bardzo wysokie oceny tej części oraz wydanie tej pozycji przez Uroborosa, którego uwielbiam i bardzo dziękuję za ten egzemplarz recenzencki! <3
''Ludzie, których kochasz, to broń, która zostanie wykorzystana przeciwko tobie.''
Okay, a teraz konkrety. Na prawdę ciężko jest znaleźć jakąkolwiek wadę tej książki. W tym tomie dzieje się jeszcze więcej niż w dwóch poprzednich, więc czyta się to dobrze i szybko. Autorka ma genialny styl i w miarę rozwoju akcji czytelnik nie umie przestać czytać. O zgrozo... A znajomi dziwią się dlaczego ja nie wychodzę i nie imprezuję z nimi! Macie powód! 
Jeśli chodzi właśnie rozwój akcji na początku może nie porywa, ale na końcu zwala z nóg... Dosłownie! I jak tu nie przeczytać od razu tomu czwartego, czyli Królowej cieni?!  Niewykonalne! 
''Rowan wrócił z czekoladkami dla Calaeny, uznając, że poczuł się urażony, gdy powiedziała, że pozostawianie jej było prezentem dla niego. Próbowała go przytulić, ale nie spodobało mu się to i nawet wyznał jej jak bardzo. Mimo to, kiedy szła do łazienki, podkradła się do niego i złożyła na jego policzku soczystego buziaka. Odepchnął ją i wytarł twarz z warknięciem, choć podejrzewała, że pozwolił się jej przebić przez swoja tarczę.''
Jeśli chodzi o bohaterów, to wreszcie rozwala się niepokojący trójkąt, ale oczywiście nie zdradzę Wam kogo wybierze nasza kochana Calaena... 
DORIAN, irytujący do granic możliwości... Ale przyznam, że zaimponował mi na końcu. 
CHAOL, w poprzedniej recenzji mówiłam, że jest moim ulubieńcem. Jeśli chodzi o Dziedzictwo ognia  to Chaol podobnie jak Dorian zaczął mnie wkurzać, ale to gdzieś po połowie książki, kiedy pojawia się Rowan
ROWAN, o jezu to jest dopiero facet! Nieco szorstki jak papier ścierny, ale łagodny i kochany. Opryskliwy macho, ale też interesujący skrzywdzony facet. Nie jakiś miękki palant, który boi się byle czego. <3 
I właśnie przez niego zrezygnowałam z TeamChaol na rzecz TeamRowan. Kocham tego faceta! <3 Nowy mąż książkowy awh. <333
I oczywiście nasza ukochana CALAENA, powiem Wam, że mimo wszystkich okropności, które zrobiła, morderstw przede wszystkim to szanuję ją i lubię. Dzięki Rowanowi staje się jeszcze bardziej odważna (o ile to możliwe) i chce walczyć o to co słuszne. Szanuję, podziwiam, chcę mieć tyle woli walki co ona... Bo każdy normalny człowiek/bohater by się dawno poddał... To ona rozpali mrok...
W tym tomie istotną rolę odgrywa także AEDION, który jako krewniak Calaeny też walczy obalając mrok. Jego również da się lubić. :D
''Cały świat dostał wyraźny sygnał. (...) stała się wojowniczką, walczącą zarówno magią, jak i mieczem. Co więcej, nie miała już ochoty się ukrywać.''
O jejku chyba troszkę za bardzo się rozpisałam. Muszę Wam jeszcze tylko wspomnieć na koniec o narracji, która trzecioosobowa sprawdza się genialnie! <3 

Tytuł oryginału: Heir of Fire
Data wydania: 23 września 2015
Liczba stron: 694
Ocena treści: 9,5/10
Ocena wydania: 9/10 


ZA EGZEMPLARZ RECENZENCKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU UROBOROS! <3
Do następnego, 
StormWind

piątek, 11 sierpnia 2017

Książka - mistrzostwo! ''Korona w mroku'' - Sarah J. Maas

                                      UWAGA! SPOJLERY Z 1. CZĘŚCI!!! 
Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Calaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.
Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Calaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?
                                                KONIEC SPOJLERÓW 
***
Hej Słoneczka! 
Dzisiaj kolejna recenzja książki pani Sarah J. Maas. Muszę Wam przyznać, że skrywa ona mrok...Ale jaki? Czy drugi tom serii Szklany tron  jest równie warty uwagi jak poprzedni? Tego dowiecie się w recenzji...  Zapraszam! <3

Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
 Kategoria: fantasy
Powód dlaczego zabrałam się za kolejną część tego cyklu jest raczej oczywisty. Byłam oczarowana pierwszym tomem i nie mogłam na nim poprzestać. Strasznie polubiłam bohaterów. I jeszcze to zakończenie... Akcja urwana w połowie! I jak tu nie sięgnąć po ''więcej''?! 
Oczywiście dostałam Koronę w mroku  i inne części tego cyklu od Wydawnictwa Uroboros, za co bardzo dziękuję, bo przecież gdyby nie ludzie tworzący to wydawnictwo to nie byłoby Szklanego Tronu ani uśmiechu na mojej buzi. Kłaniam się również autorce i na samym początku mojej recenzji muszę zaznaczyć, że książka ta to MISTRZOSTWO! <3 
'' -Byłbym największym idiotą na świecie, gdybym pozwolił ci wyjechać samotnie. Po twarzy dziewczyny spłynęły łzy, a zaciśnięte mocno usta zadrżały. Odsunął się nieco, ale jej nie puszczał.
-Dlaczego płaczesz?
-Bo-wyszeptała drżącym głosem- pokazujesz mi, jak ten świat powinien wyglądać. Jak ten świat może wyglądać.''
Dobrze, a teraz o tym co jest tak zachwycającego w Koronie w mroku... Kochani, wszystko! Ta akcja, język, styl autorki. Wszystko to tworzy nam nietuzinkową opowieść o miłości, walce o to co słuszne i niezależności. Korona w mroku  uczy nas obrony tego, w co się wierzy. Walki o wolność i przede wszystkim doceniania jej! Nie myślcie, że jest to jakaś książka patriotyczna typu Kamienie na szaniec, które nie każde lubi, ale opowieść ta rozpala taki żar pod skórą, że ciężko się nią nie zachwycać.
Czytając Koronę w mroku ani przez chwile nie mamy czasu żeby ją odłożyć, więc jest to idealna książka na wakacje, kiedy leżymy na hamaczku i chcemy się rozmarzyć. <3
''O jej rękę starało się wielu królów oraz władców, którzy kusili ją obietnicami niezmierzonego bogactwa, ale serce czarodziejki zdobył dopiero rycerz, który ujrzał w niej osobę, a nie przedmiot.''
W Koronie w mroku  można znaleźć mnóstwo ciekawych cytatów, które albo wzruszają do łez albo śmieszą co nie miara. Jeśli chodzi o głównych bohaterów to mamy podobnie jak w poprzedniej części do czynienia z Calaeną, Chaolem i Dorianem. Zachodzą w nich jednak pewne zmiany.
CALAENA, z ''pięknej, niezależnej, zabójczej, ideału kobiety..'' (tak o niej pisałam w recenzji poprzedniej części) zmienia się w bardziej zabójczą i mniej idealną. Przyznam Wam, że mam co do niej mieszane odczucia. Nikt nie jest idealny, ale jej niezdecydowanie na początku książki to ugh... kaplica. Ratuje ją tylko to, że rozwiązuje sprawę ''kogo ja kocham tak naprawdę'' i wybiera jednego faceta zamiast nadal tkwić w trójkącie...
CHAOL, zdecydowanie mój ulubieniec! <3
DORIAN, o nim powiedziałam trochę w tamtej recenzji, więc dodam tylko ''wkurzający''...
Oczywiście muszę jeszcze Wam wspomnieć o Nehemii, którą uważam za moją ulubioną drugoplanową bohaterkę oraz o Archerze, którego szczerze znienawidziłam... Dupek jeden no!

''Są rzeczy, które słychać uszami. Inne usłyszysz tylko sercem.''
Bohaterowie są w tej książce tak skonstruowani, że praktycznie każdy znajdzie kogoś z kim może się utożsamiać... Na prawdę duża zaleta książki. :D
Okay, Korona w mroku ma wiele zalet. Ale skoro jesteśmy przy temacie plusów i minusów to muszę Wam wspomnieć o podstawowej wadzie tej lektury, a mianowicie zakończeniu... KOSZMAR! Ale nie spojlerując nikomu... Sprawdźcie sami. ;)

Tytuł oryginału:Crown of Midnight
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Liczba stron: 485

Ocena treści: 9/10
Ocena wydania: 8/10 


ZA EGZEMPLARZ RECENZENCKI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU UROBOROS! <3
 
Do następnego, 
StormWind

czwartek, 3 sierpnia 2017

Tą ksiązkę MUSISZ przeczytać! - ''Morze spokoju'' Katja Millay

W tym świecie nie ma magii, a cuda się nie zdarzają. Nastya przekonała się o tym dwa i pół roku temu. Jedno wydarzenie przekreśliło wszystkie jej plany. Na zawsze. 
Josh nie ma tajemnic. Wszyscy jego bliscy nie żyją, a przyjaciele... Kiedy twoja obecność przypomina innym, jak kruche jest życie, ludzie wolą trzymać się na dystans. 
Dwoje młodych ludzi ze skomplikowaną przeszłością. Ich przyjaźń nie jest łatwa. Miłość okaże się jeszcze trudniejsza...
Nastya i Josh mają szansę odbudować swoje życie - razem. Jednak najpiew muszą nauczyć się ufać, wierzyć i wybaczać.
 Hej Słoneczka! <3
Ah ahh zawiało miłosnym klimacikiem. Zapach jego ciała, jego włosy... Wróć, to nie Grey!!! To jest o niebo lepsze! Zapraszam na recenzję ''książki, która złamie Wam serca (i sklei na nowo)!'' :D

Kategoria: Literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Jaguar
Tłumacz: Zuzanna Byczek
O Morzu spokoju  mówili wszyscy, internet huczał, było bardzo dużo pozytywnych ocen. Książka ta została ogłoszona najlepszą lekturą 2013 roku według ''School Library Journal'', co według mnie jest z całą pewnością zasłużonym mianem dla tak pięknej i wzruszającej opowieści. 
A jak ja trafiłam na Morze spokoju? Oczywiście widząc tyle pozytywnych opinii musiałam sięgnąć po tą pozycję, chociaż na początku nie wiedziałam czy spodoba mi się tematyka. Opis na okładce brzmi jak świeżo wycięty z płaczliwego romansu, ale wnętrze książki autorstwa Katji Millay jest całkowicie inne... Pochłania ono czytelnika od pierwszych stron, łamie serce, skleja na nowo i rozpala w nim ogień. 
''Jestem tak mocno osadzona na ziemi przez ciężar rzeczywistości, że czasami zastanawiam się jak to możliwe, że nadal potrafię unosić moje nogi podczas chodzenia.''
Akcja. Zazwyczaj w moich recenzjach mówię czy jest ona szybka czy wolna, w tej książce mamy do czynienia z tym pierwszym rodzajem. Strony tak szybko przelatywały mi między palcami, że aż byłam zdziwiona kiedy skończyłam całość. Morze spokoju jest więc IDEALNĄ POZYCJĄ NA WAKACJE. Kiedy słonce mocno świeci możemy iść do księgarni i kupić tą niesamowitą książkę. Pomyślcie tak: będzie Wam nadal gorąco, ale zyskacie cudowną lekturę, warta tych kilku groszy. :D

Ktoś mógłby powiedzieć, że przeczytał już wiele romansów i pozycji o podobnej tematyce, ale historia miłosna przedstawiona przez Katję Millay jest absolutnie nietuzinkowa! Uwierzcie mi, że gdy tylko sięgniecie po Morze spokoju zrozumiecie moje zachwyty. Styl autorki jest bardzo ciekawy i oryginalny, przez co musiałam podkreślić bardzo dużo linijek wspaniałego tekstu.

''- Słoneczko? - (...) stoi przy zamrażarce i wkłada do niej cztery półtoralitrowe pojemniki z lodami.   - Co ty robisz?                                                                                                                                         - A jak sądzisz? - warczy.                                                                                                                        - Jesteś przy nadziei?                                                                                                                          Odwraca się na pięcie. (...) - Jasne, bo skoro mam ochotę na lody to na pewno jestem w ciąży. Zaraz powiesz, że mam na pewno mam okres, bo tylko to usprawiedliwia, że dziewczyna jest wkurzona.''
 BOHATEROWIE:
NASTYA, bohaterka która nie mówi, niewątpliwie bardzo skrzywdzona przez los. Bardzo ją polubiłam, ponieważ wyróżnia się na tle postaci, którym się wszystko udaje. Nastya jest bardzo wrażliwa, uczuciowa i chociaż starannie chce ''ukryć prawdziwą siebie'' to dzięki Joshowi zmienia się i otwiera. Niewątpliwie da się polubić tą bohaterkę! ;)
JOSH, prosty chłopak, któremu nie do końca się układa w życiu. Wszyscy się nad nim litują, a przecież mało kto lubi ciągłe współczucie... Pracowity, czarujący, troskliwy... IDEAŁ
DREW, nie jest to może najważniejszy bohater, ale bardzo go polubiłam! Jego poczucie humoru nie raz sprawiało, że musiałam zaznaczyć jakąś wypowiedź śmiejąc się przy tym co nie miara. To właśnie przez Drew zmarnowałam połowę karteczek do cytatów. <3

Morze spokoju to naprawdę wyjątkowa książka i szczerze Wam ją polecam. Jeśli lubicie dobre romanse/młodzieżówki to na pewno Wam się spodoba. W dzisiejszych czasach lektura, w której nie ma uciążliwego trójkąta miłosnego, a wątek romansu jest tak fajnie skomponowany to rzadkość! Polecam!
Tytuł oryginału: The Sea of Tranquility
Data wydania: 19 marca 2014
Liczba stron: 456
Ocena treści: 10/10
Ocena wydania: 9/10
Dałam 10/10, więc nie macie innego wyjścia jak szybkie przeczytanie tej książki! 
Tymczasem... DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE RECENZJI
I do następnego...
StormWind 
Wykonała Ronnie