niedziela, 22 stycznia 2017

Ostanowka: Rossija wyd. specjal. 1/2017

Привет! <3  
Сегодня тема: Москва. Мне очень понравилось этот город, поэтому,  я расскажу вам о неё.
<-- Cześć Kochani! 
Dzisiejszy temat: Moskwa. Bardzo mi się spodobało to miasto, dlatego opowiem Wam o nim... i oczywiście o pierwszym tegorocznym wydaniu Ostanowki: Rossiji. Zapraszam! <3

 Na początku muszę Wam powiedzieć, że gdy ujrzałam okładkę tego magazynu to oniemiałam. Jest ona tak bardzo przepiękna, że zapiera dech w piersiach. Naprawdę... Przeglądając strony gazety zobaczymy równie bajeczne zdjęcia, które z całą pewnością zachęcają do wycieczki do Rosji.   

                                 в этом выпуске:

  •     Москва - Визитная карточка
  •     Передвижение по Москве  
  •     Московские театры
  •     Кремль и Красная площадь
  •     Москва-сити
  •     Московские храмы  
  •     Сталинские высотки
  •     Жизнь в Москве

Najbardziej spodobał mi się artykuł o życiu w Moskwie, ponieważ jest po prostu prawdziwy i przydatny. Fajny jest też tekst o środkach transportu i Teatrze Moskiewskim. <3
 

Pewnie zadajecie sobie pytanie: Jaka jest Ostanowka: Rosija? Czy to magazyn dla mnie?
Ja mogę Wam powiedzieć, że wydanie to jest najlepszym z jakim dotychczas się spotkałam od Wydawnictwa Colorful Media. I nie chodzi mi tutaj tylko o fajne obrazki, ale i o treść. Dzięki temu magazynowi mogłam się w ciekawy sposób przygotować na konkurs wiedzy o Rosji i liznęłam troszkę słówek. <3
Magazyn jest dla uczących się języka rosyjskiego, ale ja proponuję nawet żółtodziobowi wziąć go do łapek. Może nawet te barwne obrazki zachęcą go do poznania cyrylicy? Szczerze na to liczę! <3    


Ten magazyn jest niczym piosenka Skillet:
Szczerze polecam (zarówno zespół, piosenkę, jak i wydawnictwo i ten numer Ostanowki: Rossiji) <3
 
ZA EGZEMPLARZ RECENZENCKI BARDZO DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU COLORFUL MEDIA! <3
Na dzisiaj to tyle. :)
''I niech los zawsze wam sprzyja''! 
Buziaki, 
StormWind :*

środa, 18 stycznia 2017

A gdyby tak zstąpić do Piekła, recenzja ''Ja, diablicy'' - K. B. Miszczuk

Cześć Kochani! 
Dzisiaj kolejna recenzja, tym razem będzie to ''czysta fantastyka'', a nie jakaś nędzna jej podróbka. ''Ja, diablica'' to polska książka... więc dlaczego trafiła w moje łapki? I co ważniejsze: Czy Piekło jest aż takie złe? Czy trójkąty miłosne kiedyś przestaną być obecne w książkach? O tym w recenzji... Zapraszam! <3
Tytuł: Ja, diablica 
Autorka: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W. A. B.
Data wydania: 6 października 2010
Liczba stron: 416
Kategoria: fantastyka <3
Opis: Gdy dwudziestoletnia Wiktoria zostaje zamordowana, zaczyna nowe życie. Dosłownie. Trafia do piekielnego Los Diablos, gdzie dostaje intratną posadę diablicy. Jej zadaniem jest targowanie się o dusze zmarłych, czyli potencjalnych nowych obywateli Piekła. Jednak Wiktoria nie potrafi pogodzić się ze swoją przedwczesną śmiercią, dlatego ciągle wraca na ziemię. Postanawia też zawalczyć o miłość swojego życia i... wybrać między przystojnym diabłem Belethem a śmiertelnikiem Piotrem.
''- Ślicznie wyglądasz, kochanie. - Beleth bezczelnie wpatrywał mi się w dekolt.
- Dziękuję, ale oczy mam wyżej - mruknęłam z przekąsem.
- Doskonale zdaję sobie z tego sprawę - odparł z lubieżnym uśmiechem. - Jednak twój dekolt jest znacznie bardziej kuszący.''

Zaczęłam cytatem, który powalił mnie na łopatki...
O Ja, Diablicy słyszałam już baaardzo dawno temu, ale to Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie i spotkanie z autorką zachęciły mnie do przeczytania tej pozycji.  Już po zerknięciu na opis byłam bardzo podekscytowana, ponieważ czytając książkę B. M. Sanchez pt. Dzień, w którym umarłam bardzo spodobała mi się tematyka przewidywania ''co jest dalej po śmierci'' i byłam ciekawa pomysłu pani Miszczuk.

Sam pomysł przedstawienia Piekła jest cudowny. Autorka zaskoczyła mnie swoją oryginalnością. W książce K. B. Miszczuk poznajemy Piekło jako miejsce wiecznych imprez, szaleństwa i... szczęścia. Niebo jest nudne i przewidywalne.
Akcja bardzo mile mnie zaskoczyła, ponieważ od pierwszej strony jest bardzo szybka. Porywa czytelnika. Według mnie zwalnia dopiero koło 300. strony, kiedy to mnie na przykład Ja, diablica zaczęła nudzić niedograniami związanymi z trójkątem miłosnym, który się pojawia.

NOTA O AUTORCE
Lekarka, w 2013 roku ukończyła Warszawski Uniwersytet Medyczny. Swoją debiutancką powieść "Wilk" (2006) napisała w wieku piętnastu lat, a wydała trzy lata później. W roku 2009 ukazała się kontynuacja tej książki - "Wilczyca". Została za nią nominowana do Nagrody Nautilus, będącej corocznym plebiscytem czytelników na najlepszy polski fantastyczny utwór literacki.

Bohaterowie to między innymi Wiktoria, Beleth, Piotrek (okropne imię), Kleopatra i Azazel.
Trzy pierwsze, wyżej wymienione postaci tworzą śliczny trójkącik, na myśl którego naprawdę nie mam ochoty pisać tej recenzji.
To, że w jednej bohaterce zakochuje się więcej niż jeden facet to normalka, w tym gatunku to nawet więcej niż ''normalka'', ALE ILE MOŻE WLEC SIĘ TRÓJKĄT?! Zachowanie głównej bohaterki to totalny absurd, a to co zrobiła na koniec książki zniszczyło moją psychikę...
Beleth, upadły anioł. Wyobrażam sobie go jako cwaniaczka ze zboczonym uśmieszkiem. Ale dziewczyny: Czy my właśnie takich bohaterów nie kochamy? Nie wiem jak wy... Ale ja i moja przyjaciółka tak... Z całą pewnością postać tego gościa zainteresuje dziewczyny z #TeamWarner lub/i #TeamAlois.
Jeśli chodzi o to dziwadło o paskudnym imieniu, znaczy Piotrka to mogę go określić jednym słowem: śmiertelnik. Nic więcej... Normalny facet, jak dla mnie beznadziejny... I świadczy o tym też fakt, że nie podkreśliłam żadnej jego wypowiedzi, a Beletha prawie wszystkie...
#TeamBeleth! 
'' - Jeśli uważasz, że w gabinecie Lucyfera zedrę z ciebie garnitur, to się mylisz - oświadczyłam, a on zrobił minę zbitego psa.
- A może chociaż same spodnie? - zaproponował nieśmiało. Spojrzałam na niego ostro.
- Zboczeniec...
- Ty zaczęłaś. - Uśmiechnął się od ucha do ucha.''
UWAGA SPOJLERY!
A tak na marginesie mówiąc, do końca liczyłam, że wybierze Beletha, ale nie, główna bohaterka, przeciągała trójkąt do samego końca, wybrała sierotę Piotrka, na co Beleth mówi: ''że będzie walczył''. Zachowanie diabła na koniec jest tak bardzo piękne, nie każdy potrafi przecież dać komuś odejść... Obawiam się tylko, że w drugiej części znowu pojawi się wesoły trójkąt i dlatego na razie sobie ją odpuszczam...
KONIEC SPOJLERÓW


 Na koniec parę słów o wydaniu.
Okładka jest podwójna, to znaczy, że nie jest taką normalną miękką, ale grubszą i z ''dwoma warstwami''. Pierwszy raz się z czymś takim spotykam, uważam że to genialny pomysł, książka napewno się mniej zniszczy. Mniej podoba mi się przedstawiony wygląd Wiktorii, ale każdy ma swój gust.
Czcionka idealna, ułatwia z całą pewnością szybkie czytanie.
Plusem z całą pewnością jest cyfra obwieszczająca początek rozdziału, która nie wiem jak Wam, ale mi kojarzy się z drogą do Piekieł...


Mogę Wam tą książkę określić fragmentem wiersza Poświatowskiej
''wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły''.
Bo właśnie taka jest ''Ja, diablica''. Wzmaga rytm serca, kołysze zmysły i zabija na końcu.  
Polecam w szczególności miłośnikom fantastyki, którzy przymykają oko 
na trójkąt miłosny...  
Moja ocena: 8/10  

ZA EGZEMPLARZ RECENZENCKI BARDZO DZIĘKUJĘ GRUPIE WYDAWNICZEJ FOKSAL. <3


''I niech los zawsze wam sprzyja'' 
StormWind
Wykonała Ronnie