sobota, 4 czerwca 2016

''Trzeba pocałować wiele żab,nim trafi się na księcia.'' - ''Pięćdziesiąt twarzy Greya'' E L James

Cześć kochani!
Dzisiaj recenzja, która miała być w czwartek. Wybaczcie mi słoneczka, ale internet się zbuntował! Grrr :/
Jako, że dzisiaj Grey to już nie będę przedłużać. Zaczynajmy!

Pięćdziesiąt twarzy Greya

cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 1) 
wydawnictwo: Sonia Draga
tłumaczenie: Monika Wiśniewska
tytuł oryginału: Fifty Shades of Grey
data wydania: 5 września 2012
liczba stron: 608
kategoria: powieść erotyczna
opis z okładki: Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.
Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie.
Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach…
Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony? 
''Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i, co za tym idzie, moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie.''
O powieści E L James nie sposób było nie słyszeć. Wydana została w 2012 roku, ale to rok 2015 przyniósł jej największą popularność. Czytelnicy zachwycali się, krytykowali i hejtowali ekranizację, która była niespodzianką dla zakochanych z okazji Walentynek w ubiegłym roku.
Ja spotkałam się pierwszy raz z tą książką dosyć dawno, ale nie zwracałam szczególnie na nią uwagi. Sam napis ''Pięćdzisiąt twarzy Greya'' mnie odstraszał, a okładka filmowa do najlepszych nie należy. Jak więc to możliwe, że dziewczyna, która nie miała w planach erotyka jednak po niego sięgnęła? Opowiedź jest prosta: ciągłe czytanie dystopii, znudzenie i chęć ''świeżej krwi'', czegoś innego. Poza tym byłam ciekawa, dlaczego powieść ta zbiera tak różne opinie. Dawno nie widziałam żadnej ''neutralnej''.

I to nadszedł maj... StormWind czyta Greya...
Nigdy nie miałam okazji sięgnąć po inne pozycje erotyczne, więc trudno mi jest tę do czegokowiek porównać.
Kiedyś myślałam, że książka ta jest tylko dla ludzi odważnych, ale proszę bardzo, wszyscy zaczęli czytać ją dla szpanu, bo rzekomo jak sięgnę Greya to jestem bardziej fajna. Jejku nie mam pojęcia co te dziewczyny mają w głowach. Siano?! 
UWAGA! SPOJLERY!
Początek książki to wdrożenie w życie głównej bohaterki, która jest klasyczną studentką bez jakiś szczególnych aspiracji. Następne strony to istny kocioł zdarzeń i spotkania z Sami-Wiecie-Kim. I może na początku sceny seksu są nieco krępujące, a potem ciekawe, to na koniec zawiało nudą, a moja książkowa dusza została mocno zawiedziona zakończeniem... Jak ona mogła tak po prostu powiedzieć: ''koniec''. Moja irytacja nie ma końca! Ala może to był chwyt na czytelników, aby sięgnęli po następne części... Spójrzmy prawdzie w oczy. Ta książka musiała zyskać kontynuację. Żaden z wątków nie został rozwiązany. Dla autorki to świetnie, ma większe pole do popisu. A co z klasyczną blogerką, która ma ochotę przeczytać coś ''głębszego''!? To jakaś paranoja, mam ochotę na więcej, a wiem, że następne części będą identyczne - pełne seksu... 
KONIEC SPOJLERÓW
''Pamiętaj, najwięcej strachu kryje się w głowie.''
Akcja książki może być różnie odbierana przez czytelników, bo dla tych, którzy przystępują do tej
pozycji z niechęcią ciągła plątanina emocji nie będzie miała sensu. Oczywiście książka ta nie ma żadnego większego przekazu i niektórzy mogą ją uznać za gniota przez duże ''G'', ale lektura nie zawsze musi mieć przekaz! Dla mnie Grey stał się pozytywną odskocznią, a to pewnie dlatego, że główni bohaterowie są mocno popaprani. 
Grey to postać całkowicie wyidealizowana. Według mnie autorka nie zwróciła uwagi na jego istotne wady, które mogła pogłębić. Może wtedy nasz bóg olimpijski stałby się bardziej ludzki i rzeczywisty?! Sprawuje kontrolę nad wszystkim, kocha to. Ma mroczną przeszłość, ale uwaga tutaj niespodzianka, bo ona może go zmienić! Odrobinkę przewidywalne...
Ana zaś do ideałów nie należy i nie chodzi mi o to, że nie jest szalona, ale jej zdesperowanie i nieustannie zmieniająca się postawa jest co najmniej dziwna. Sama nie wie czego chce.  
''Mężczyźni tak naprawdę nie są skomplikowani, skarbie. Są bardzo prości i dosłowni. Najczęściej mówią to, co myślą. A my godzinami analizujemy ich słowa, gdy tymczasem wszystko powinno być jasne.''
Tyle wad tej książki, a mimo tego wszystkiego przyznam szczerze, że czyta się ją baaardzo szybko i mam pozytywne odczucia. Rozumiem Anę, Greya i chyba nawet autorkę, a inność na tle ciągłych książkach o miłości (oczywiście od pierwszego wejrzenia) jest według mnie mile widziana.  :D

Przeciwieństwa się przyciągają prawda? Grey i Ana? <3
To oczywiste, że książka ta nie jest książką dla wszystkich, ale ja po moich pozytywnych odczuciach z przyjemnością mogę ją polecić i dać ocenę 8/10, co jest kolosem w związku z tym rażącym w oczy zakończeniem.
''I niech los zawsze wam sprzyja''
Buziaki, 
StormWind






  




Wykonała Ronnie