czwartek, 18 lutego 2016

Moje opowiadanie - ''Woda i krew''

Cześć kochani! 
Jak już wspominałam w LBA i w moim ostatnim poście piszę opowiadania i dziś dzielę się z Wami jednym z nich! Tytuł to ''Woda i krew'',  a to jest prolog! Zapraszam do przeczytania!
WODA I KREW 
PROLOG 
''Nie jestem taki jaki inni. Wiem to ja. Wiesz to ty. Wiedzą to wszyscy''. Te słowa, to jedno zdanie niczym niewidzialne znamię ciążą w mojej głowie. Jestem na plaży, słyszę śmiechy dzieci, nastolatków, a nawet dorosłych. Ale po co się śmiać, po co w ogóle żyć? Czy ktoś z was kiedykolwiek się nad tym zastanawiał? Oczywiście, że nie! Każdy normalny człowiek cieszy się życiem. Ja nie. Ja nie jestem normalny. 
- Hej blondyn! Tak ty! Choć zagraj z nami!-jakiś nastolatek uderzył mnie piłką w twarz i zaczął się śmiać - Patrzcie jaka ofiara losu! Pewnie nawet nie umie się bić-wykrzyknął i zawtórował mu śmiech kolegów. Znowu uderzył mnie piłką, a ja poczułem gniew, czułem jak chęć zemsty wypełnia każdy kawałek mojego ciała, każde naczynie, wszystkie części mózgu. Wiedziałem jedno: należy mu się kara! Zdawałem sobie sprawę z tego, że potrafię zadać mu ból, więc wyobraziłem sobie tego chłopaka, jak topi się w morzu krwi. Zamknąłem oczy, a gdy je otworzyłem, pojawił się strach na mojej twarzy i poczucie zadowolenia? Chłopak wchodzi do morza krwi, chłopak coraz bardziej zanurza się w czerwonej mazi, chłopak się topi! Chciałbym mu pomóc, dlatego podchodzę do tafli wody i ciągnę go za rękę. Zamykam oczy, chcę wszystko odkręcić! Co ja zrobiłem? Zaraz go zabiję! Otwieram oczy, dwie małe dziewczynki bawią się na plaży w berka, a ja cały mokry od potu i krwi stoję pośród fal. Ogromnych fal, ale nie krwi, lecz wody! Fale wody! Woda, niczym ostoja prostoty i normalności wlewa mi się do butów, krew na mojej koszulce staje się coraz ciemniejsza. Fale unoszą się i opadają. Nie wierzę własnym oczom! Gdzie jest ten chłopak? Jeszcze przed chwilą stał pośród fal krwi, teraz krew jest tylko na mojej koszulce, a otaczają mnie fale wody! 
- Zabiłeś go! - dźwięk odbija się w moich uszach 
- Nie, to nie moja wina! - odpowiadam nawet nie wiem komu.
 - Zabiłeś go! Zabiłeś! Jak mogłeś? Ja cię kochałam, a ty go zabiłeś! Zabiłeś! - głos odbija się w mojej głowie niczym echo.
Budzę się z koszmaru cały mokry.
Mam nadzieję, że historia chociaż troszkę Was zaciekawiła, postaram się opublikować pierwszy rozdział tego opowiadania już niedługo, piszcie koniecznie, czy prolog Wam się podobał! 
''Kobiety to szatany... skończone diablice''!
''I niech los zawsze wam sprzyja''!
Buziaki! :*
StormWind
Wykonała Ronnie