wtorek, 26 stycznia 2016

Jak pokochać Belen Martinez Sanchez, czyli recenzja ''Dnia, w którym umarłam''

''Dzień, w którym umarłam'' to książka, która skradła moje serce, mimo, że czytałam ją dosyć dawno to postanowiłam napisać jej recenzję.
Dla Diletty Mair wszystko zmieniło się drugiego października dwa tysiące trzeciego roku. Wtedy zrozumiała, że naprawdę istnieje życie po śmierci. Że anioły mają niewiele wspólnego z jej wyobrażeniami, a zamieszkane przez demony piekło jest czymś jak najbardziej rzeczywistym.
Drugi października dwa tysiące trzeciego roku okazał się dniem innym niż wszystkie.
Tego dnia Diletta Mair umarła.
Książka wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszych stron, akcja jest wręcz idealna, inna niż w dotychczasowych przeczytanych przeze mnie książkach.
Główni bohaterowie fantastyczni, urzekł mnie Alois Petersen, czyli ten przystojny, a za razem tajemniczy chłopak. Komuś mogłoby się wydawać, że książka jest nawiedzona i mało zgodna z życiem normalnych ludzi, ale według mnie ''Dzień, w którym umarłam'' to genialna lektura, opowiadająca o innym życiu, niż to nasze na Ziemi.
I tak jak w książce zagubiona dziewczyna może odkryć swoje prawdziwe ''ja'', tak czytelniczka może poznać nowy ''czarny charakterek'' i zakochać się bez pamięci! 
Moja ocena: 9/10 i z całego serca gorąco polecam! :*

A wy czytaliście tę książkę? Co o niej myślicie?
Macie może w planach? 

''Niech los zawsze Wam sprzyja''
''Kobiety to szatany... skończone diablice''
Buziaki :*
StormwWind

'' - Diletta!
- Co, Alois?
Wtedy nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem. Kto by przypuszczał... Kruk zakochany w ptaszynce.
- Do cholery, kawał z ciebie pieprzonej debilki - szepnąłem, gwałtownie ją do siebie przyciągając. - I niech mnie trafi szlag, ale... taką cię uwielbiam.''
Wykonała Ronnie