czwartek, 12 lipca 2018

Podniebny skandal, czyli ''Turbulencja'' - Whitney Gracia Williams



Życie Gillian wywraca się do góry nogami, gdy otrzymuje od koleżanki zaproszenie na imprezę ze znanymi osobistościami Nowego Jorku. Na miejscu poznaje diabelnie przystojnego Jake'a, z którym spędza namiętną noc. 
Spotkali się w chmurach: pilot i stewardesa. Skandal wisiał w powietrzu.
 Szalona, seksowna, podniebna podróż. Sceny namiętności na lotniskach, w hotelach i różnych miejscach na świecie. Tajemnicze telefony, problemy rodzinne i mroczne cienie przeszłości, które dopadają Jake'a. Pojawia się też palące ciało i duszę uczucie Gillian. 
W pewnym momencie bohaterowie będą musieli skonfrontować swoje oczekiwania. Czy wyjdzie im to na dobre?
Cześć Kochani!
Muszę Wam przyznać, że nienawidzę wakacji, mam stanowczo za dużo czasu wolnego i nie umiem się zorganizować... Dobrze, że zostaje mi mój wspaniały chłopak, spacery w deszczu i dużo dużo miłości RZECZYWISTOŚĆ (czyt. noce z książkami i mój pies, który kocha mnie bardziej niż jakikolwiek chłopak kiedyś by spróbował).
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją powieści, która rozgrzała mój czytelniczy apetyt równocześnie mrożąc moją krew w żyłach. Nie przedłużając... Zapraszam na lód i ogień razem - Turbulencję  Whitney G.
Kategoria: romans/erotyk
Tłumaczenie: Ryszard Oślizło
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
''-Jeśli przytrafi się panu coś złego, do kogo mamy zadzwonić w pierwszej kolejności?
-Do zakładu pogrzebowego''
Przyznam Wam szczerze, że leciałam samolotem tylko raz i mimo lekkich turbulencji podróż była przyjemna, a nawet zabawna. Z całą pewnością dzięki tej książce następna już taka nie będzie. Moje zmysły są rozgrzane do granic możliwości, do tego typu granic, że piszę tę recenzję w środku nocy, musicie więc wybaczyć mi też jakość zdjęć. Jak trafiłam na tę już właściwą Turbulencję?  Częściowo za pośrednictwem moich przyjaciółek, które czuwają nad tym, co czytam oraz oczywiście przy pomocy Wydawnictwa Kobiecego, któremu dziękuję dzisiaj nie tylko za egzemplarz recenzencki, ale też za kaca książkowego i nieprzespaną noc...

Akcja... Gorąca, porywająca, jak tango lub inny taniec na dachu wieżowca, z całą pewnością nie jest to więc książka dla osób o słabych nerwach. Bohaterowie przypominają trochę tych z serii After (A. Todd), ale porównując ich zauważamy, że historia Gillian i Jake'a nie dłuży się aż tak jak we wcześniej wymienionym tytule. Styl autorki oraz śmiałe tłumaczenie wpływają na pozytywny odbiór całości. Ciekawa jest także przedstawiona historia, bo mówi o pisarce, która ma na swoim koncie powieść właśnie o nazwie ''Turbulencja''. Czy odnajdziemy w tej opowieści przesłanki co do życia autorki? Tego już musicie dowiedzieć się sami sięgając po to dzieło...

Sceny namiętności na całym świecie, szczególnie w Nowym Jorku... Historia jak z bajki, nie ukrywam, że tak trochę jest, ale czasami warto odciąć się od normalnego życia w odmęty absurdu Kopciuszka.

Miłość, miłość i jeszcze raz miłość... Czasami myślę, że nawet książki krzyczą ''znajdź sobie faceta'', dobrze że kocham łamać zasady i słucham tylko własnego rozumu serca, które nie pomaga...
''-Możesz przysiąc, że nie jesteś jakimś zboczonym mordercą?
-Mogę przysiąc, że nie jestem mordercą.
-A jesteś zboczony? 
-Bez komentarza''
Tytuł oryginału: Turbulence
Data wydania: 17 listopada 2017
Liczba stron: 480
***
Ocena treści 9/10
Ocena wydania 10/10 
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu! 

Tymczasem, łącząc się w bólu z moimi znajomymi, z którymi nie widziałam się strasznie długo (wolałam leżeć pod kocykiem i czytać), żegnam się z Wami i życzę przyjemnego lotu w przestworza. <3
''I niech los zawsze wam sprzyja''
~Matka Teresa Wasza Storm


wtorek, 26 czerwca 2018

Kolejna dystopia, ale czy dobra?, [BOOKTOUR] - ''Paragraf 5'' K. S.




Przyszłość. Nowy Jork, Los Angeles oraz Waszyngton to opuszczone miasta. Nie ma policji – są tylko żołnierze. Nie ma mandatów – są aresztowania i procesy.
Ci, których aresztowano, zwykle nie wracają. Siedemnastoletnia Ember pamięta jednak, że nie zawsze tak było. Życie z buntowniczą mamą nie pozwala zapomnieć, że niegdyś nie więziono ludzi za czytanie nieodpowiednich książek albo wychodzenie z domu po zmroku.
W ciągu trzech lat, jakie minęły od zakończenia Wojny, Ember doskonale opanowała umiejętność niewyróżniania się z tłumu. Dobrze wie, jak zdobyć to, co jest jej potrzebne, na przykład kartki na jedzenie czy używaną odzież, oraz jak przejść przez wyrywkowe inspekcje wojskowe. Wiedzie na tyle spokojne życie, na ile pozwalają na to okoliczności… Dopóki jej mama nie zostanie aresztowana za pogwałcenie Paragrafu Piątego! Co gorsza, jednym z żołnierzy, którzy przybyli po nią, jest Chase… bliski przyjaciel Ember…
Cześć Kochani! 
Dawno mnie tutaj nie było, ale połączenie rozszerzonej biologii, chemii i matematyki to jeden wielki dramat o pozornie miłej nazwie ''liceum''. Brakuje mi czasu na czytanie. Dzisiaj przychodzę do Was ze spóźnioną recenzją Paragrafu 5,  będącego obiektem book touru organizowanego przez Klaudię z bloga Książki, recenzje, czytelnicy. Dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu. :)
Zapraszam! 
Kategoria: fantastyka, dystopia
umaczenie: Donata Olejnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
-Wdałem się w bójkę - odparł z bladym uśmiechem. - Z drzewem - dodał, widząc moje zaniepokojenie.
-Widzę, że przegrałeś.
-Ppppowinnaś zobaczyć drzewo.
Ogólnie rzecz ujmując, książka mi się podobała. Fantastyki na polskim i zagranicznym rynku jest dużo, a ta mimo wszystko zdobyła miejsce w mojej Top 20. Powieść napisana jest ''z pomysłem'', fajnym stylem. Akcja szybko mknie, dlatego dodatkowo dzięki objętości książki jest to lektura na leniwy wakacyjny weekend.

Bohaterowie są fajnie wykreowani, od początku lubiłam Chese'a. Muszę przyznać, że główna bohaterka czasami mnie irytowała, szczególnie w środkowej części Paragrafu 5, ale cóż... Moje modlitwy zostały wysłuchane i z biegiem stron, Ember staje się bardziej przyziemna.

Mimo dosyć skrajnych opinii o tej książce, nie uważam jej za stracony czas i polecam każdemu rządnemu wojaży w przyszłość, lubiącemu też ładne okładki. :)
-Ożeniłeś się ze mną, gdy spałam? - zapytałam, nie kryjąc zdumienia.
Niebo zaczęło sinieć we fioletowej poświacie, dzięki czemu zobaczyłam, że twarz Chase'a pokrywa się nieco głębszą czerwienią.
-Uderzyłaś mnie za to, że cię pocałowałem. Uznałem, że będzie bezpieczniej, jeśli ożenię się z tobą, gdy śpisz.
***
Tytuł oryginału: Article 5
Data wydania: 25 marca 2015
Liczba stron: 312

Ocena treści: 7/10
Ocena wydania: 9/10

''I niech los zawsze wam sprzyja.''
Storm :*





czwartek, 15 lutego 2018

Emocje, miłość i jeszcze raz emocje - ''Dominic'' L. A. Casey



Po wypadku samochodowym, w którym zginęli jej rodzice, Bronagh Murphy zdecydowała, że nie będzie wdawać się z ludźmi w bliższe relacje. Nie chce już więcej cierpieć. Wydaje się jej, że jeśli nie będzie z nikim się przyjaźnić ani rozmawiać, wszyscy zostawią ją w spokoju. 
Kiedy w jej życie wkracza Dominic Slater, dziewczyna uparcie go ignoruje. Właśnie takim zachowaniem przyciąga go jak magnes. Dominic przywykł do tego, że jest w centrum uwagi. Tymczasem piękna brunetka, która słynie z ciętego języka, wydaje się w tej kwestii wyjątkowa. 
Dominic zdobywa to, czego pragnie.
Cześć Kochani! 
Walentynki, walentynki i po walentynkach, lubicie to święto? Według mnie ma piękną historię, ale przecież ludzie powinni kochać się przez cały rok... A dzisiaj Dzień singla! Skoro już jesteśmy w takich romantycznych klimatach to zapraszam na recenzję Dominica  L. A. Casey! Będzie gorąco...
Kategoria: romans
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Wydawnictwo: Kobiece
-Czy mogłabyś już przestać? -błagał. - Dramatyzujesz.
-Bracie - odezwał się szeptem głos po mojej prawej stronie. - Nigdy nie można mówić tego do wkurzonej kobiety. A już na pewno nie do wkurzonej Irlandki.
 Ostatnio coraz częściej sięgam po romanse. Po nieustannej nauce biologii i chemii potrzebuję czegoś co przywróci mi wiarę w życie i liceum. Na Dominic'a  trafiłam za pośrednictwem Wydawnictwa Kobiecego, którego książki już dawno mnie przyciągały.
Zarówno w trakcie czytania tego romansu, jak i po skończeniu tłumiło się we mnie mnóstwo emocji. Byłam oczarowana, zakochana i zła na los bohaterów. Dzieło L. A. Casey nie należy do tych, które można odłożyć w nocy na półkę. Czytelnik zagłębia się w poszczególnych stronach aż całkowicie pochłoną go bez reszty. Wtedy już naprawdę ciężko spać i oddychać, myślimy tylko ''Co będzie dalej?''.
Akcja jest naprawdę szybka i pozwala nam odpocząć od codzienności. Styl autorki jest ciekawy, a chwilami nawet zabawny. Wypowiedzi bohaterów powalają na kolana swoją szczerością.

Postaci to słodko-gorzka mieszanka. On okropny egoista z nadmiernym poczuciem własnej wartości. Ona szara mysz.  Ona również silna i pyskata. Można by rzec, że są siebie warci, ale przyznam Wam, że jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy, ponieważ bohaterki które nie umieją się bronić są po prostu nudne...

Życie recenzentów nigdy nie było łatwe. To jak krytyka kulinarna. Komuś może smakować dane danie, a krytyk musi znaleźć w danym smaku ''to coś''. Zapewniam Was, że Dominic  ma ten pierwiastek, który mocno przyciąga serce. Ale czy każde? Myślę, że nie, dlatego polecam tą książkę fankom (i fanom) romansów i erotyków. Jeśli nie lubicie dominujących mężczyzn to powieść ta może Was zniechęcić, ale według mnie jest naprawdę ciekawa, warta swojej ceny i poświęconego czasu.
Nie mogę ci obiecać, że nie umrę, bo nikt nie wie, kiedy nadejdzie jego czas, ale nie pozwolę ci odejść tylko dlatego, że boisz się śmierci. Śmierć jest częścią życia, skarbie, wszyscy i wszystko kiedyś w końcu umiera. Chcę być przy tobie, dopóki ten moment nie nadejdzie.




Tytuł oryginału: Dominic
Data wydania: 5 października 2017
Liczba stron: 488
***
Ocena treści: 8/10
Ocena wydania: 10/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu!
''I niech los zawsze wam sprzyja''!
Storm :*

środa, 7 lutego 2018

Czy nasze życie musi być uporządkowane? ''Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana'' D. Sinden

Cześć Kochani!
Dzisiaj zapraszam Was na dosyć nietypową recenzję, bo książka którą weźmiemy pod lupę nie jest tylko książką. Czym jest Bullet Book?  I czy warto go kupić? Czy nasze życie i myśli koniecznie muszą być uporządkowane? O tym w poście! :D

Zacznijmy od odpowiedzi na pierwsze pytanie, Bullet Book  to kalendarz, notes i organizer w jednym. Znajdziecie tam rubryki mające na celu zaplanowanie roku, miesiąca, tygodnia, a nawet dnia! Do tego możecie uporządkować swój plan żywieniowy, szafę, adresy przyjaciół i samoocenę.

Przyznam Wam szczerze, że brakowało mi takiego organizera. Dużo osób w czystym zeszycie planuje swoje życie, ale mój poziom artyzmu nie jest aż na tak wysokim szczeblu... Mówi to dziewczyna, która kiedyś kochała rysować ahhh. A teraz popijam herbatkę i piszę dla Was. Cieszę się, że jesteście ze mną. ;)

Czy Bullet Book  jest dla każdego? Myślę, że nie. Znam osoby, którym wcale by się nie przydał, bo albo są już ''uporządkowani'' albo lubią swój chaos. Ale pomijając te wyjątki to myślę, że reszta z chęcią będzie zapisywać swoje plany na papierze, dlatego myślę też że jeśli chcecie komuś zrobić fajny prezent, a wiecie że nie ma dana osoba czego takiego notesu to uszczęśliwcie ją!
Cena takiego Booka  to około 20 złotych więc naprawdę warto!

A czy nasze życie koniecznie musi być zorganizowane? Zostawiam Was z tym pytaniem.
Ja czasami kocham być spontaniczna. . ;)
''I niech los zawsze wam sprzyja''
Buziaki, 
StormWind
Wykonała Ronnie